Biznes przenosi się do sieci

Skutki koronawirusa dotknęły chyba niemal każdą firmę i każdy rodzaj biznesu.

Zamknięcie centrów handlowych, salonów fryzjerskich i kosmetycznych oraz restauracji,  obostrzenia w sklepach, zamknięcie granic, czasowe ograniczenie wychodzenia jedynie do realizacji najważniejszych potrzeb życiowych. Wszystko to bardzo mocno wpłynęło na polską gospodarkę. Część przedsiębiorców z dnia na dzień pozostało bez źródła utrzymania. Większość jednak postanowiło nie załamywać rąk. Jak poradziły sobie z tym problemem rodzime firmy? Ponieważ za nami już IV etap odmrażania gospodarki, możemy pokusić się o małe podsumowanie. 

 

Z offline’u do online’u
W tym trudnym czasie przedsiębiorcy przekonali się, że prawie każdy biznes można, a nawet należy przenieść do sieci. Zwłaszcza małe sklepy, które do tej pory nastawione były jedynie na sprzedaż stacjonarną, odkryły potencjał w internecie. Wygrały te firmy, które postawiły na handel online i dostosowały swoją produkcję do aktualnego zapotrzebowania na rynku. Firmy odzieżowe wprowadziły więc do swojego asortymentu maseczki i kominy. Drogerie, hurtownie i sklepy przemysłowe wzbogaciły ofertę o płyny do dezynfekcji, żele antybakteryjne oraz rękawiczki jednorazowe. Restauracje skoncentrowały się na usługach cateringowych. Nawet rolnicy sięgnęli po Internet, aby za pośrednictwem mediów społecznościowych oferować świeże warzywa i owoce dostarczane pod same drzwi.
 
Co z usługami?
W nieco gorszej sytuacji znalazły się firmy usługowe – fryzjerzy, kosmetyczki, a także prywatne centra medyczne i gabinety stomatologiczne, które musiały w tym okresie zaprzestać realizacji usług ze względu na przepisy oraz realne zagrożenie związane z bliskim kontaktem z klientem. Ale i tu możliwe były rozwiązania, które pozwoliły ochronić firmę przed upadkiem. Część przedsiębiorców postawiło na utrzymanie i przyciągnięcie nowych klientów na Facebooku i Instagramie tak, aby po odmrożeniu gospodarki nie narzekać na brak zleceń. Królowały więc treści poradnikowe, webinary i relacje.
– We współpracy z agencją, która obsługuje nasz FanPage skupiliśmy się na dostarczaniu pacjentom bezpłatnych porad i odpowiedzi na ważne dla nich pytania dotyczące na przykład leczenia ortodontycznego w trakcie epidemii – wyjaśnia stomatolog i ortodonta, wieloletni klient bielskiej agencji marketingowej WizjaNet. - Informowaliśmy też na bieżąco o sytuacji w gabinecie i możliwości uzyskania porad telefonicznych i mailowych. Nasi pacjenci bardzo pozytywnie reagowali na posty, nawet te mówiące o konieczności przedłużenia zamknięcia gabinetu. Było dla nich istotne, że nie zapominamy o nich w tym trudnym okresie.
Lekarze, doradcy biznesowi oraz firmy szkoleniowe zdecydowały się na świadczenie usług online. Centra medyczne uruchomiły usługę teleporady, a szkoleniowcy swoje kursy przenieśli do sieci. W dobie, gdy w Internecie prym wiódł hasztag #zostańwdomu takie działania spotkały się z bardzo pozytywnym odzewem. 
 
Przenosiny od zaplecza
Jak w praktyce wyglądało przeniesienie biznesu do sieci? W najlepszej sytuacji były firmy, które już wcześniej pomyślały o kontakcie z klientami poprzez stronę, sklep internetowy i media społecznościowe. Te po prostu opracowały nową strategię, dostosowaną do aktualnej sytuacji i zintensyfikowały swoje działania w Internecie. Ale i przedsiębiorcy, którzy do tej pory nie mieli styczności ze sprzedażą i usługami online, nie byli na straconej pozycji. Z pomocą agencji marketingowej w zaledwie klika dni firma mogła uruchomić  sklep internetowy i rozpocząć sprzedaż w sieci. Samo uruchomienie sklepu to oczywiście dopiero początek – najważniejsze, aby nasi potencjalni klienci dowiedzieli się, gdzie mogą teraz znaleźć nasze produkty. Dlatego bardzo istotna była też inwestycja w reklamę w wyszukiwarce Google oraz na Facebooku. 
– Do tej pory nie czułam potrzeby prowadzenia biznesu w sieci. Miałam swój sklep odzieżowy w dobrej lokalizacji, stałe grono klientów – mówi właścicielka sklepu z odzieżą damską z Bielska-Białej – nagle przez wybuch epidemii wszystko się zmieniło. W jednej chwili musiałam zdecydować, jak ratować swój biznes. Ze wsparciem przyszła mi agencja WizjaNet. Po tygodniu miałam już swój sklep internetowy, a potem agencja skupiła się na kampaniach w sieci. Dzięki temu dotarłam ze swoim asortymentem w zasadzie do ludzi z całej Polski, gdy dotychczas mogłam liczyć wyłącznie na bielszczan i ewentualnie turystów. Po dwóch miesiącach funkcjonowania w Internecie nie tylko nie zbankrutowałam, ale zwiększyłam swoje obroty o 30%. 
 
Co z biznesem online po odmrożeniu gospodarki?
Wiele osób zadaje sobie pytanie, czy wszystkie te inwestycje miały sens. Co z teleporadami po zakończeniu lockdownu, czy inwestycja w sklep internetowy nie była pochopną decyzją? Jednak eksperci twierdzą, że epidemia  już na stałe zmieniła nasze podejście do zakupów i usług. Sporo konsumentów, którzy do tej pory kupowali głównie stacjonarnie, mimo zdjęcia zakazów nadal chętniej zamawia odzież i inne produkty przez Internet. Jak wynika z analizy przeprowadzonej przez Senuto, sklepy internetowe odnotowują obecnie o ok. 20% więcej ruchu z Google niż przed epidemią. Dlatego firmy, które jeszcze nie zdecydowały się na przeniesienie swojego biznesu do sieci, powinny mocno to przemyśleć. Możliwość konsultacji online z lekarzem to natomiast bardzo duże udogodnienie, które z pewnością nie zniknie. 
- Ostatnio dostałam paskudnego uczulenia na twarzy – opowiada nasza czytelniczka Kasia – potrzebowałam szybko skorzystać z porady dermatologa. Oczywiste, że w takim stanie niezbyt miałam ochotę wychodzić z domu. W ramach pakietu zdrowotnego z pracy skorzystałam z videoczatu ze specjalistą. Na konsultację zostałam umówiona jeszcze tego samego dnia, a lekarka na podstawie zdjęć i rozmowy ze mną szybko postawiła trafną diagnozę. Za 2 tygodnie czeka mnie wizyta kontrolna i z pewnością ponownie skorzystam z tej formy porady.
 


Lista Ważne tematy
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama